Autor 18:41 Vox populi 6 komentarzy

Zdrowa współpraca z BIKE ROOM

Współpraca ze sklepem rowerowym BIKE ROOM, czyli jak nie przyczynić się do kreowania antyreklamy marki bądź sklepu, który promujemy.

Wbrew pozorom w promowaniu danej marki czy sklepu internetowego nie ma nic złego. Obydwie strony jednak muszą podejść do tego tematu z rozsądkiem, w taki sposób, aby nie przesadzić. Niektórym się wydaje, że robią coś dla marki dobrze kiedy to non stop wręcz katują nas (mówię tutaj m.in. o Instagramie) zniżkami ze swoimi spersonalizowanymi kodami rabatowymi. Zachwalając każdy możliwy produkt – od batona energetycznego po codzienną bieliznę – takie osoby przyczyniają się wręcz do kreowania tzw. antyreklamy, a co najlepsze takim osobom wysyłane jest co raz to więcej nowych produktów. W tym wpisie chciałbym przedstawić Wam jak do tej pory wyglądała i nadal wygląda współpraca ze sklepem rowerowym BIKE ROOM. Zainteresowałem Was? No to zaczynamy.

Jak to się zaczęło

Dlaczego akurat BIKE ROOM? Dlaczego akurat Lublin (no teraz to jeszcze Katowice i Zamość)? Otóż w Internecie poszukiwałem najbliższego sklepu rowerowego z dobrymi opiniami w moim województwie, bo miałem w planach zakupić swój pierwszy karbonowy rower szosowy z – jak dla mnie – wyższej półki. Na tyle pokochałem jazdę na rowerze, że po zrzuceniu z siebie ponad 40 kilogramów wagi chciałem pojeździć na wymarzonej maszynie. Od zawsze podobały mi się kształty karbonowych rowerów, no a szosa TREK Emonda SL 5 (2018) w czarnym macie najnormalniej w świecie mnie uwiodła.

Zadzwoniłem więc do sklepu, telefon odebrał Krzysiek, czyli sam właściciel. Okazało się, że mają na stanie ten model i to akurat mój rozmiar. Zbieg okoliczności? Dodatkowo sklep oferował i nadal oferuje prawdziwe raty 0%, więc bez chwili zastanowienia pojechałem w weekend do Lublina. Na miejscu czekał na mnie Krzysiek, przywitaliśmy się i zaczął mi opowiadać o tym rowerze, i jego każdym szczególe. Opowiadał z takim zaangażowaniem, że od razu poczułem się jak w domu. Od tego człowieka na kilometr poczułem prawdziwą pasję do kolarstwa. To był właśnie ten moment, kiedy już nie czułem potrzeby szukania innego sklepu rowerowego. Krzysiek mimo tego, że mnie nie znał, to zaproponował mi dobre warunki zakupu roweru. Za tamtych czasów miałem około 300 obserwujących na swoim profilu na Instagramie, gdzie w momencie pisania tego artykułu to prawie 1400. Dodatkowym atutem było finansowanie które mnie interesowało, czyli raty 0%. Podczas wypełniania wniosku ratalnego otrzymałem także pyszną kawę (być może każda kawa wśród rowerów smakuje tak wyśmienicie), a ja popijając ją oglądałem swoją pierwszą przepiękną karbonową szosę w życiu.

No i co dalej? To wszystko? No nie. Podczas pierwszej jazdy na nowej maszynie okazało się, że obydwa koła są wadliwe. Znany na zagranicznych kolarskich forach przypadek, kiedy to samoczynnie odkręcały się szprychy, prawie że wypadały. Złożyliśmy więc reklamację i po pewnym czasie otrzymałem nowy komplet kół. Od tamtej pory nie było już żadnych usterek w rowerze.

Cały proces reklamacyjny, podejście sklepu do klienta i ogólnie panująca tam atmosfera podkusiła mnie, aby napisać do Krzyśka na Messengerze, czy nie chciałby podjąć ze mną współpracy. Odpowiedź była twierdząca, a po kilku dniach omówiliśmy wszelkie szczegóły, co oferuje mi Krzysiek jako właściciel sklepu rowerowego, a co ja jako bloger. Chcecie poznać szczegóły? Proszę bardzo…

Szczegóły współpracy

Z uwagi na fakt, że nie miałem jeszcze tak rozwiniętego profilu na Instagramie, Facebooku czy YouTube, sklep zaoferował mi po prostu duże zniżki na cały asortyment. Małe rabaty także dla osób, które zakupią maszynę z mojego polecenia sklepu.

Co ja mogłem wtedy zaoferować? Oznaczanie sklepu w swoich wpisach i relacjach. Co i tak już robiłem, gdyż zawsze oznaczam marki i sklepy, które uważam za dobre i jestem zadowolony z ich produktów czy usług – dobrym tego przykładem jest np. marka Rogelli. Do tej pory nie udało mi się zostać ich ambasadorem, ale i tak ich oznaczam i jeżdżę praktycznie cały czas w ich ubraniach. Dodatkowo, jeżeli ktoś ze znajomych szukał roweru spośród marek Trek, Cannondale, Marin czy Romet, to zapraszałem ich do skorzystania właśnie z oferty sklepu BIKE ROOM.

Po pewnym czasie otrzymałem od Krzyśka pełny strój kolarski BIKE ROOM Team, w którym ścigają się ich drużyny kolarskie, zarówno w zawodach mtb, jak i szosowych. Poczułem wtedy, że zrobiłem coś dobrze i nabrałem jeszcze więcej energii do prowadzenia swojego bloga.

Zdrowa współpraca według Cyklopary

Trzeba pamiętać i wiedzieć o tym, że nie wszystko jest idealne. Każdy produkt, każdy sklep ma swoje wady i zalety. Mocne i słabe strony. Lepsze i gorsze dni. Jeżeli będziecie robić na odwrót, to pewnym jest to, że oszukujecie nie tylko ludzi, ale przede wszystkim samych siebie. Czy sądzicie, że wtedy ludzie będą Was darzyć zaufaniem?

Od czasu do czasu – chyba 3 lub 4 razy do roku – udostępniałem na swoim fanpage wpisy stricte związane z reklamą sklepu. Nowym asortymentem, wyprzedażami, imprezami czy utworzeniem nowej siedziby. Nie ma nic gorszego od spamowania z prywatnego konta (czy to Instagramie czy fanpage na Facebooku) różnego rodzaju ofertami czy kodami rabatowymi. Bardzo dobrym tego przykładem – i to nie jest tylko nasza opinia – jest bardzo znana wśród tzw. influencerów (najczęściej kobiet) na Instagramie marka Pro*is. Kiedy ktoś zostaje ich ambasadorem, to aż chce się przestać obserwować dany profil.

  • relacja z rana – Pro*is,
  • relacja po obiedzie – Pro*is,
  • relacja wieczorem – Pro*is,
  • relacja przed pójściem spać – Pro*is,
  • budzisz się rano, relacja z otrzymania nowej paczki od Pro*is, bo akurat dostarczył ją kurier.

Serio? Przez takie zagrania Ci influencerzy tworzą – według Cyklopary – ich antyreklamę. I to na dużą skalę.

Nie! Nie mówimy, że to są produkty niskiej jakości lub że są nic nie warte.

Nigdy ich nie próbowałem, zarówno ja, jak i Monika. Ale ich marketing przyczynił się do tego, że nawet nie mamy ochoty ich wypróbować, mimo rabatów które zawładnęły całym Instagramem.

Według Cyklopary nie ma nic w złego, kiedy podobają nam się jakieś produkty, korzystamy z nich od dłuższego czasu i możemy je z czystym sumieniem polecić. Po pewnym czasie zauważa nas producent proponując tzw. ambasadorstwo lub zniżki w zamian za dalsze oznaczanie na swoich wpisach. Pogarszamy swoją wiarygodność gdy postępujemy na odwrót. Czyli zaczynamy z kimś współpracę, mamy z tego korzyści i dopiero wtedy zaczynamy wychwalać pod niebiosa produkty czy usługi danej marki/sklepu. Nadążacie?

Starczy, bo na to poświęcimy z Moniką oddzielny wpis…

Nie promuj wszystkiego!

Wiadomo, niektórzy – jak ja – otrzymują zniżki na asortyment, a niektórzy całkowicie za darmo. Wszystko zależy od danej marki. Zarówno do testów, jak i promowania danego produktu. Abyście zrozumieli o co mi chodzi, to przytoczę pewną historię z Instagramu. Jeżeli jesteście w miarę aktywni na „rowerowym” Instagramie to musicie pamiętać łańcuszki pomiędzy rowerowymi profilami, gdzie promowane były ciśnieniomierze. Piękne wpisy, jedne podobne do drugich, że jedna osoba zakupiła go dzięki drugiej, o naszym zdrowiu, że warto je sobie mierzyć podczas jazdy na rowerze. Jeden wpis, jedna relacja i po akcji. Serio? Kto z Was w to uwierzył? Na prawdę jesteście aż tacy naiwni? Bo my nie.

Ostatnio sam odrzuciłem ofertę przetestowania i wrzucenia na swoją ścianę na Instagramie ponoć najmocniejszego i najlepiej się sprzedającego zapięcia rowerowego typu U-lock. W zamian za reklamę mógłbym sobie je zostawić i otrzymać dodatkowo 30% rabatu na ich produktu. Odrzuciłem, gdyż nigdy nie korzystam z zapięć rowerowych i byłoby to bardzo dziwne jakbym nagle je zaczął promować. Czyż nie? Nie biorę każdej darmochy, jaka mi wpadnie w ręce. Bo tu nie o to chodzi.

Jeżeli prowadzicie profil stricte związany z kolarstwem, zdrowym sportowym trybem życia, to nie wrzucajcie na swoje ściany wpisów reklamowych w ogóle nie związanych z tą materią. Wtedy od razu widać, że promujecie coś „za pieniążki”, tylko dlatego że zaoferowano Wam ofertę reklamy z racji na duże cyferki widniejące przy liczbie Waszych Obserwujących. Przez takie zachowania wiele profili stało się dla mnie płytkich i zakłamanych. Zastanówcie się nad tym. Niektóre z nich jednak nadal obserwuję. Gdyby nie to, to nie byłoby przecież tego wpisu. Prawda?

Podsumowanie

Zdrowa współpraca to coś, o co ciężko ostatnimi czasy. Mnie się udało i mam nadzieję, że razem z Moniką nawiążemy ich więcej z biegiem czasu. O tym, jak będą wyglądać tego typu współprace z Cykloparą poinformujemy Was w innym wpisie. Mogę Wam jedynie zdradzić, że gdy przyjmiemy coś od producenta za darmo do testów czy recenzji, to wpisy te będziemy oznaczać jako Sponsorowane. Mało kto jest w stanie wypowiedzieć się obiektywnie o danym produkcie, kiedy nic za niego nie zapłacił.

No, to będzie na tyle. Dotrwaliście do samej końcówki? Wiem, że pojawi się wiele kontrowersji i prawdopodobnie 'hejtu’ pod tym wpisem, no ale jak nie Cyklopara to kto? Zmieńmy coś razem w świecie social mediów. Promujmy z klasą! Czekamy na Wasze komentarze!

Pozdrowelove!

(Visited 728 times, 1 visits today)
Close