Autor 17:41 Featured, Vox populi 10 komentarzy

Korzystaj z lampek również za dnia

Dbajmy o własne bezpieczeństwo i włączajmy lampki rowerowe również podczas jazdy dziennej. Zwiększ dystans nawet o 200%, z jakiego łatwiej dostrzeże Cię kierowca samochodu.

Dawno temu poruszaliśmy temat naszego bezpieczeństwa na drodze, ale tyczył się on przede wszystkim naszego kolarskiego ubioru. W bieżącym sezonie zaobserwowaliśmy tyle niefajnych sytuacji na drodze, że postanowiliśmy zwrócić Waszą uwagę na jeszcze jedno istotne – dla szosowców wręcz mega istotne – zagadnienie. Nie będzie to artykuł zbyt długi. Nie o to w tym wszystkim chodzi. To tylko szybka porada od Cyklopary.

Włączaj lampki

Tak na prawdę dopiero od niedawna porzuciliśmy jazdę na trenażerze w tym sezonie, a już kilka razy mieliśmy okazję zauważyć jak kolarze szosowi potrafią być nierozsądni jadąc głównymi drogami. Wielu z nas wydaje niemało kasy na dobre oświetlenie rowerowe, lecz korzysta z niego tylko od czasu do czasu jeżdżąc nocą lub przy pogorszonych warunkach pogodowych. Tego typu wyprawy zdarzają się większości z nas tylko od czasu do czasu.

Większość droższych lampek rowerowych mają tzw. specjalne tryby dzienne, które zwiększają naszą widoczność również za dnia. Warto z tego korzystać! Badania wykazują, że w ten sposób zwiększamy swoją widoczność nawet o 200%. Niejednokrotnie zdarzyło nam się, że kolarze jadący przez nami w prawie czarnych ciuchach, znikali na chwilę w zalesionych fragmentach dróg. Mimo tego, że było pełne słońce, no ale ostry cień „mgły ;)” robił swoje. Tacy kolarze najczęściej jeżdżą z lamkami, no ale mają je wyłączone. Dlaczego? No bo przecież jadą w dzień. Nic bardziej mylnego!

Zdanie naszych obserwujących

My jeździmy z włączonymi lampkami przez cały czas. Tryby dzienne to najczęściej migające światło, które nie rozładowuje szybko akumulatora tak jak nocne tryby stałe o dużej mocy. Ładujemy je dopiero po kilku wyjazdach, zarówno światło przednie, jak i tylne.

16 maja 2022 roku poruszyliśmy ten temat na naszym fanpage i najciekawsze wypowiedzi naszych obserwujących możecie przeczytać poniżej:

„U mnie to bardzo zależy włączam… tylko wtedy kiedy faktycznie jestem ubrana tak że zlewam się z tłem. Nie będę ukrywać też że czasami zapominam jej naładować. Dlatego przy zakupie nowego stroju i jeszcze raz czerwień bo mega się wybija i jest bardzo widoczna na drodze”

https://www.instagram.com/oja_cie_krece

„Zdarza mi się jeździć MTB w dzień po szosie czy ulicach. Wtedy obowiązkowo oświetlenie, przód biała mrugająca, podróbka Btwin 500 z Action, tył Mactronic Redline. Tylna także spokojnie daje radę w nocy. Używam jej już chyba 5 lat i spokojnie daje radę.”

https://www.instagram.com/stanrowerowegozakrecenia

„Podczas jazdy w dzień, niezależnie od pogody, zarówno z przodu jak i z tyłu mam włączony najmocniejszy tryb migający. Co prawda Knog Plus, który jest u mnie z tyłu nie jest aż tak mocny jak Bontrager Flare RT, ale daje radę. Od kiedy jeżdżę w ten sposób coraz częściej kierowcy wyprzedzają z zachowaniem bezpiecznego dystansu, więc nie zamierzam zmieniać taktyki jeśli chodzi o oświetlenie i co najwyżej z tyłu wrzucę w przyszłości jeszcze mocniejszą lampkę.”

https://www.instagram.com/p.m.wojcik

„W dzień? Bardzo rzadko. Mówię szczerze, że nie przekonałem się jeszcze do tego nawyku”

https://www.instagram.com/mrarinn

„Ja posiadam zestaw Moon Shield X na tył oraz McTronic Scream 3.1 na przód. Jeżdżę cały rok oraz cała dobę z lampkami, niezależnie od ujeżdżonego aktualnie roweru.
Mam jeszcze McTronica Wally 2 na tył w razie co podczas jakiegoś Ultra. Choć jadąc PTJ nie musiałem go używać.
Jak to się mówi safety first!”


https://www.instagram.com/warszavski_rover

„U mnie Lezyne 400 z przodu i Mactronic tuż pod zadem. Niezależnie od pogody mam zamontowane na każdą rundę, staram się tylną mieć włączoną cały czas. Jeżeli natężenie ruchu jest małe, jadę po bocznych drogach to mogę wyłączyć, jak wracam na główne drogi lub wjeżdżam w miasto to włączam z reguły jedną i drugą. Rower to świetna sprawa, a bezpieczeństwo na nim to najważniejsza rzecz. A Bontragera lampki znam, świetna jakość, dobra sygnalizacja, dość wysoka cena, dlatego też nie wszyscy ją mają. Ale bez wątpienia sygnalizacja to podstawa, bez względu na to czy tania czy droższa. Vamos Grupetto”

https://www.instagram.com/bike_on_no_bike

„Jeżdżę z ta lampka od 2 lat. To coś tak nie porównywalnego ze gdybym miał jechać ruchliwa droga i wybrać miedzy kaskiem a lampka. Lampka da mi lepsze bezpieczeństwo niż kask w tym przypadku”

https://www.facebook.com/jan.piorkowski.8.3

„Tył włączam zawsze. Przód tylko przy kiepskiej widoczności. Ostatnio zgubiłem mój wysłużony klon wallego i kupiłem Knoga Plus. Spoko lampka. Flare jest mega, ale cena zabija”

https://www.instagram.com/zibi.cyclist

Podsumowanie

Jak widzicie, większość naszych obserwujących, którzy zabrali głos pod wpisem na Fanpage, jeżdżą z włączonymi lampkami również za dnia. To się chwali! Niektórzy jednak jeszcze nie nabyli takiego nawyku. Inni zaś nadrabiają dobrze widocznym strojem rowerowym z elementami fluo.

Ciekawy artykuł znajdziecie również na stronie marki TREK. Polecamy! Jak nie my, to jeden z największych producentów rowerów spróbuje Was przekonać: https://www.trekbikes.com/us/en_US/daytime_running_lights/

Dziękujemy wszystkim, którzy wzięli udział w dyskusji. Tak jak pisaliśmy wybraliśmy te najciekawsze komentarze. Śmigajmy rowerami z włączonymi lampkami, zarówno nocą, jak i za dnia.

Pozdrower!

(Visited 329 times, 1 visits today)
Close