Autor 06:20 Featured, Recenzje 2 komentarze

Trek X-Caliber 9 – mój pierwszy rower MTB

Recenzja mojego pierwszego roweru MTB. O tym co mi się podoba, co nie i czego się obawiałam przed jego zakupem.

Pamiętacie jak się zarzekałam na filmie, który nagrywaliśmy wspólnie z Piotrkiem że nie kupię roweru MTB? 😅 Jak to mówią „nigdy nie mów nigdy”. Od września 2019 roku jestem szczęśliwą posiadaczką roweru TREK X-Caliber 9. Chcecie się dowiedzieć jak do tego doszło? Zapraszam do przeczytania artykułu.

Jak to się stało?

Po zgrupowaniu, które mało miejsce w Międzyzdrojach padł pomysł by zorganizować kolejne – tym razem dla zwolenników jazdy górskiej 🚵‍♀️🚵‍♂️. Jedziemy w Bieszczady – mówiono mi od początku, że nie będzie łatwo. Oprócz umiejętności (których mi brak) wymagany był także rower górski lub ewentualnie crossowy. Nie wiele myśląc oddałam swoją crossówkę do serwisu oraz lekkiej modyfikacji. Oprócz wymiany kasety i łańcucha, zmieniono mi także opony – najszersze jakie się dało (przód – 2,1, tył 1,75). Stwierdziłam, że zacznę również trenować w terenie. Na samym początku zaczęłam szukać pobliskich lasów – dzięki temu odkryłam tereny w Lubszy ❤️. Problem był taki, że u mnie praktycznie w okolicach jest płasko, a przecież będziemy jeździć po górach.

Może zapiszę się na zawody MTB?

Przecież będzie to świetny trening przed Bieszczadami a przy okazji sprawdzę możliwości swojej crossówki 🤔. Postanowione – zapisałam się! W drugiej połowie sierpnia wzięłam udział w zawodach MTB, które miały miejsce w Strzelinie. Wybrałam dystans mini – trasa około 25 km, z czego niecałe 500 metrów przewyższeń. Wystartowałam. O tyle, o ile na podjazdach nawet momentami wyprzedzałam innych zawodników, to na zjazdach radziłam sobie trochę gorzej. Moja crossówka była na mnie odrobinę za duża przez co było mi niewygodnie. Drugą sprawą były zwykłe hamulce V-break, które niestety przy błocie nie dawały rady i musiałam jechać zapobiegawczo. Pod koniec wyścigu na zjeździe wpadłam w dziurę i usłyszałam tylko dziwny dźwięk z okolicy przedniego koła 🤷‍♀️. Od tej pory modliłam się, żeby tylko dojechać do mety. Na szczęście okazało się, że nie był to amortyzator (który podejrzewałam od początku) a poluzowana śruba w kierownicy.

Ten wyścig dał mi dużo do myślenia. To było tylko 25 km i to w sumie w lekkim (w porównaniu do Bieszczad) terenie. Zaczęłam zastanawiać się nad rowerem górskim. Stwierdziłam, że jazda w lesie nie jest wcale taka zła. Poza tym poznałam w tym roku przesympatyczną cyklistkę, z która kocha jazdę górską i szukała towarzystwa. Wszystko przemawiało za tym, że zakup nowego roweru to wcale nie taki zły pomysł 🤔

Kupuję Trek X-Caliber 9

Dlaczego akurat Trek? Bo zawsze chciałam spróbować jazdy na jednej z maszyn tego producenta. Przed zakupem rozważałam kilka modeli, m.in.  X-Caliber 9 model 2019, X-Caliber 8 2020 oraz X-Caliber 9 2020 – na który ostatecznie się zdecydowałam 😊

Przeglądając rower na stronie do wyboru były dwie opcje kolorystyczne: ciemna czerwień oraz żółto turkusowe malowanie. Wybrałam wariant pierwszy. Powiem tylko tyle – na zdjęciach nie widać w pełni tego, co zobaczyłam na żywo. Zakochałam się od pierwszego wejrzenia ❤️. Odcień czerwieni w połączeniu z brokatem prezentuje się nieziemsko!

Oprócz koloru urzekła mnie również waga samego roweru. Zawsze myślałam, że rowery górskie są ciężkie– zdziwiłam się. Mimo tego, iż cała rama wykonana jest z aluminium to rower waży łącznie z 12/13 kg i mogę go z łatwością przenosić jedną ręką. Nie ma porównania do mojej budżetowej crossówki.

Moje obawy odnośnie napędu

Nowością w Trek X-Caliber 9 na rok 2020 jest osprzęt Shimano SLX 1×12 z tylną przerzutką Deore XT. Na początku obawiałam się, że będzie to dla mnie za mało. Z przodu zębatka 30T, z tyłu najmniejsza 10T. Byłam w błędzie – jeżdżąc rowerem górskim nie ścigamy się przecież po asfalcie 😀. Rowerem możemy spokojnie osiągnąć prędkość do 40 km/h. Dopiero z tym przełożeniem 30×51 poczułam lekkość na podjazdach. W porównaniu do jazdy na mojej crossówce, większość wzniesień z którymi wcześniej miałam problemy pokonuję teraz bez problemu. Jedyną wadą jest to, że w razie wymiany kasety bądź innych podzespołów troszeczkę zapłacimy. Ceny za cały komplet zaczynają się od 1200 zł wzwyż…

Swoją drogą mogłam wyczyścić porządnie napęd, by zdjęcia były idealnie. Jednak stwierdziłam, że takie zdjęcia ma producent i idealnie czysty napęd możecie popodziwiać na stronie producenta. Mam rację? 😂

Hamulce Shimano MT400

Wracając do tematu. Jednym z kryteriów jakie musiał spełniać mój rower górski miały być hamulce tarczowe. Jak wiecie żaden ze mnie ekspert. Model z 2020 roku posiada hydrauliczny hamulec tarczowy Shimano. Mogę jedynie powiedzieć na jego temat tyle, że uratował mi tyłeczek w Bieszczadach. Nie wyobrażam sobie zjazdów po błocie, liściach i kamieniach ze zwykłymi v-breakami 😮

RockShox Judy Silver

Rower posiada powietrzny amortyzator marki RockShox o skoku 100mm, który naprawdę poprawia komfort jazdy. Kiedy pierwszy raz wsiadłam na X-Caliber 9, różnica co do mojej crossówki była kolosalna. Jadąc po zarówno małych jak i większych nierównościach w ogóle ich nie czuć. Widelec jest już na tzw. sztywną oś. Ciężko mi się wypowiedzieć na ten temat. Musiałabym się przejechać innym rowerem tej klasy z amortyzatorem na szybkozamykacz, żeby poczuć jakąkolwiek różnicę 🤷‍♀️. Wiem tyle, że ani razu mi się nie zdarzyło by przednia tarcza hamulcowa ocierała mi o klocki. Nie zdarzyło mi się to ani podczas większego ciśnięcia na korbę bądź manewrowania w zakrętach.

Plus to także manetka do blokowania amortyzatora. Wbrew pozorom korzystam z niej dość często, kiedy wyjeżdżam chociażby na drogę szutrową, na asfalt, a czasami także gdy jest jakiś bardziej stromy podjazd i muszę pedałować na stojąco. Działa to bardzo fajnie 😊👍

Jedynym minusem jest to, że taki amortyzator trzeba umieć napompować adekwatnie do swojej wagi i trzeba posiadać do tego specjalną pompkę (którą sama muszę zakupić w najbliższym czasie). Oczywiście instrukcję i sugerowanie ciśnienia w stosunku do naszej wagi znajdziecie na naklejce na tylnej stronie jednej z goleni.

Koła 27,5″ to przeżytek?

Wybierając Trek X-Caliber 9 i rozmiar ramy S bałam się rozmiaru kół. W tym rozmiarze otrzymujemy koła 27,5”. Przy większych rozmiarach zastosowano już 29”. Szczerze mówiąc nie odczuwam jakiejś większej różnicy. Testowałam dwa rozmiary – M z kołami 29″, oraz S z kołami 27,5″. Miałam okazję przejechać się nimi w sklepie rowerowym KORBA w Strzelinie. Przy rozmiarze M i kołach 29″ czułam, że jest coś nie tak. Natomiast na 27,5″ i rozmiarze S rower szybko nabierał prędkości na prostej drodze, a na zjazdach przy moim wzroście czułam się dużo pewniej.

Do opon nie mam żadnych zastrzeżeń. Sprawdziły się doskonale zarówno na zgrupowaniu w Bieszczadach, gdzie jeździliśmy w trudnych warunkach, jak i podczas IV Strzelińskiego Maratonu Rowerowego. W obydwu przypadkach było błoto i mokre kamienie – przy mojej jeździe ani razu nie wpadłam w poślizg. Producent podaje, że maksymalnie wejdą opony aż 2.80″. Chyba nawet kiedyś się skuszę dla zwiększenia komfortu z jazdy i przyczepności 🙂

Brakuje mi tutaj (w przypadku tego rozmiaru ramy) możliwości zamontowania drugiego koszyka na bidon. Przy dłuższej wyprawie w górach 0,5 litra napoju na pewno nam nie wystarczy by zaspokoić pragnienie.

W zestawie wraz z rowerem otrzymujemy standardowe pedały platformowe od Bontragera. Chyba coś się zmieniło na 2020 rok, gdyż Piotr kupując w ubiegłym roku swój rower górski także od Treka i także model X-Caliber nie miał żadnych pedałów w zestawie 🤔. W tym roku osobiście zamierzam zaopatrzyć się w system SPD – brakuje mi tego szczególnie na podjazdach gdzie noga mi się zsuwa.

Moje wrażenia po pół roku

To, co nie podoba mi się w tym rowerze i przyznam szczerze, że dość mocno mnie irytuje, to wewnętrzne prowadzenie pancerzy. Przy każdej nierówności pancerze obiją się wewnątrz ramy, z której wydobywa się wtedy metaliczny pogłos. Są one wprowadzone do środka bez żadnego zabezpieczenia przez tym zjawiskiem. Chciałabym, żeby było to wykonane tak jak w gravelu Piotra (Trek Checkpoint ALR 4), gdzie wszystkie pancerze wewnątrz ramy są napięte specjalnymi – hmm nie wiem jak to nazwać – napinaczami? Insertami? Dodatkowo są one gumowane i pancerzy nie można tak o sobie wkładać i wyciągać z ramy. Piotr już rozwiązał mi ten problem poprzez oklejenie pancerzy taśmą izolacyjną jak najbliżej otworów w ramie (środkowe zdjęcie poniżej). Już mi nic nie strzela, ale producent nie powinien na czymś takim oszczędzać 👎. Poza tym mankamentem rama jest wykonana bardzo ładnie!

Pomijając kwestię prowadzenia pancerzy, rower sprawuje się wyśmienicie i cieszę się, że wybrałam akurat ten model z 2020 roku. Myślę, że jest on nawet jak na mnie „za dobry”. Polecam dla początkujących kolarzy górskich jak i dla tych bardziej zaawansowanych 😊👍. Jak sami wiecie, wszystko zależy od nas, a nie od roweru, na którym pokonujemy daną trasę. Może nas wykończyć jedynie – według mnie – nieodpowiedni na daną trasę zakres przełożeń.

Łapcie kochani jeszcze linka do strony producenta, gdzie możecie zobaczyć sobie wszelkie informacje na temat osprzętu i zastosowanych technologii. Nie widzę potrzeby dublowania tych danych do mojego artykułu: X-Caliber 9 2020.

Jeżeli chcecie o coś dopytać, to piszcie tutaj w formie komentarza pod tym artykułem bądź bezpośrednio na priv na nasz fanpage na Facebooku 👉 Cyklopara.

Pozdrowelove! ❤️

(Visited 215 times, 1 visits today)
Close