Autor 07:00 Opowieści 2 komentarze

Przekonać się do lajkry kolarskiej

Jak dużo czasu minęło, kiedy to wreszcie przekonałem się do zakupienia stroju kolarskiego z prawdziwego zdarzenia. Jak sobie poradzić ze wstydem czy uprzedzeniami.

Wiele osób, które zaczynają swoją przygodę z kolarstwem – zarówno górskim, jak i szosowym – zastanawia się jak to można jeździć w bardzo cienkiej lajkrze z jakąś pieluchą w środku. Żeby tego było mało, to bez żadnej bielizny pod spodem ?. W tym artykule postaram Wam się pokrótce przedstawić moją historię… Kiedy to zdecydowałem się zakupić pierwsze spodenki kolarskie z wkładką i dlaczego nigdy już nie wrócę do jazdy z luźnych spodenkach. Nawet w terenie!

Od szortów do szortów z wkładką

Początek mojej rowerowej przygody w tym dorosłym życiu jest ściśle związany z zakupem roweru crossowego. Nie wiedziałem na jaki rower się zdecydować, a moja wiedza o rowerach (a raczej niewiedza) nie pozwalała mi nawet samemu wymienić łańcucha czy wyregulować przerzutkę. Wiedziałem tylko, że osprzęt Deore jest wyższym modelem od Alivio itd. Tak więc można mnie utożsamić z osobą, która kupuje swój pierwszy rower nie mając wcześniej bladego pojęcia o kolarstwie. Nie myślałem nawet o swoim bezpieczeństwie, co możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej.

Jeździłem wtedy w najzwyklejszych krótkich sportowych spodenkach. Nie czułem specjalnie jakiegoś dużego dyskomfortu… Jednakże irytowało mnie to, że spodenki podczas jazdy robiły się co raz to krótsze i od czasu do czasu pojawiały się obtarcia w okolicach pachwin i tyłka. Zapytacie mnie, dlaczego co raz to krótsze? Luźne spodenki sportowe (nie mówię tutaj o szortach stricte kolarskich – MTB) mają to do siebie, że podczas pedałowania i dłuższego siedzenia na siodełku, najnormalniej w świecie podwijają się. Często doprowadza do tego, że zaczynają się marszczyć i co raz to mocniej uciskać nasze uda, co bardzo negatywnie przekłada się na komfort z jazdy. Przy każdym ruchu wciągane są jakby pod siodełko. Musiałem wtedy bardzo często poprawiać swoją pozycję na siodełku. Jechałem na stojąco i wyciągałem spodenki z tyłka, przy okazji rozwijając harmonijkę, która utworzyła się w okolicach pachwin.

Szorty kolarskie z wkładką

Sytuacja zmieniła się, kiedy to zdecydowałem się jednak na swój pierwszy rower górski – bo z crossówką miałem trochę wyimaginowanych problemów i oddałem ją bratu. Zakupiłem swoje pierwsze luźne szorty kolarskie z wkładką od Rogelli. Mam je jeszcze w domu. Rozmiar 5XL, a i tak były lekko spasowane.

Czy jeździłem z wkładką? Nie. Nadal się wstydziłem jeździć bez bielizny. Spodenki te miały odczepianą warstwę z wkładką, więc od razu po zakupie spodenek wypiąłem ją i schowałem do szafy. Zapytacie mnie, dlaczego więc nie kupiłem takich spodenek bez wkładki? Po prostu nie były dostępne, a spodenki od innej firmy były prawie że dwa razy droższe.

Po kilku wyjazdach poczułem różnicę. Spodenki nie podwijały się, co było spowodowane innym krojem i rodzajem materiału, z jakiego były wykonane. Minęły 2-3 miesiące, kiedy to podczas porządków w szafie znalazłem wypięte bokserki z wkładką kolarską. Może by tak spróbować? Dobra, spróbuję! Może akurat spodnie nie przedrą mi się na tyłku i nie będę nagi wracał do domu.

Dokładnie z taką myślą w głowie wybrałem się na pierwszą krótką trasę w szortach z wkładką. Wrażenia były wyłącznie pozytywne. Jadąc tą samą co zwykle trasą (bo nie urozmaicałem ich wtedy jakoś wybitnie) prawie wcale nie bolał mnie tyłek. Jechało mi się na tyle komfortowo, że po kilku kilometrach zapomniałem o tym, że jadę bez bielizny. Od tamtej pory nie zabierałem w trasę innych spodenek. Nie jeździłem za często, więc miałem tylko jedną parę.

Wybaczcie, ale nie mam żadnego zdjęcia w tych szortach. Nie lubiłem wtedy robić sobie żadnych selfiaków czy w ogóle pokazywać się mediom. Tego typu spodenki z odpinaną wkładką możecie zobaczyć np. tutaj: https://www.rogelli.pl/przewiewne-spodenki-mtb-malesco-z-odpinana-wkladka-rowerowa-czarne

Lajkra czyni cuda

Czy może być jeszcze wygodniej? Dopasowane spodenki kolarskie z wkładką zaczęły co raz częściej gościć w mojej głowie. Przeglądałem wiele sklepów internetowych. Obawiałem się jednak rozmiarówki, bo nie miałem do tej pory z czymś takim do czynienia.

Ale kurcze no. Czy przystoi facetowi jeździć w czymś takim? Nie będą mnie wyzywać od… części rowerowych.

Kupuję! Wybór padł na strój kolarski od Berkner. Zamówiłem koszulkę i spodenki na szelkach z wkładką. Ciuchy te były robione na zamówienie (brak dostępności), lecz Pani u której składałem zamówienie doradziła mi odpowiedni rozmiar i trafiłem wręcz idealnie. Warto tutaj wspomnieć, że przez dłuższy czas po otrzymaniu tego stroju najnormalniej w świecie w nim nie jeździłem. Nadal wstydziłem się reakcji mijanych przeze mnie zwykłych ludzi, a nawet kolarzy. Nigdy nie miałem i w dalszym ciągu nie mam przeciętnej figury kolarza (teraz też nie, bo niemało przytyłem przez zimę i kwarantannę), więc chyba jesteście w stanie to zrozumieć. Prawda?

Pierwsza trasa w stroju Berknera

Cóż Wam mogę powiedzieć… Zakładając ten strój czułem się w pewnym sensie obnażony. Po kilku kilometrach – analogicznie do szortów z wkładką – poczułem znaczącą różnicę. Nic mi nie powiewało, nic nie uwierało. Spodenki świetnie trzymały się na udach i w ogóle nie krępowały moich ruchów. Wkładka przylegała idealnie. Miałem już wtedy rower szosowy, więc stylówa jak najbardziej – jak to się mówi potocznie – się zgadzała.

Od tamtej pory, zarówno w terenie, jak i na szosie jeździłem wyłącznie w stroju kolarskim.

Strój kolarski tylko na szosę?

Oczywiście, że nie! Zwróćcie m.in. uwagę na to, że na zgrupowaniu w Bieszczadach także byłem w stroju kolarskim. Co najważniejsze, nie tylko ja. To już jest kwestia przyzwyczajenia. Dla mnie liczy się wygoda. Nie mam fajnej figury, a pomimo tego jeżdżę w spasowanych ciuchach.

Dlaczego Wam to mówię? Bo warto spróbować i poczuć zalety takiego stroju. Nie obawiajcie się tego – jak wypisują niektórzy Janusze w Internecie – że nie mając dość szczupłej figury będziecie wyglądać jak żywa reklama wieży ciśnień i wstyd jeździć w lajkrze. Jeżeli nawet macie duży problem z nadwagą, to taka firma jak Rogelli robi stroje kolarskie nawet do rozmiaru 6XL. Możecie również uszyć sobie niedużym kosztem strój pod siebie np. w firmie Ataksport, gdzie zamawialiśmy swoje własne blogowe stroje.

Różne stylówy

Nie zrozumcie mnie źle. Są oczywiście różne stylówy, a każdy z nas ma inne preferencje. Chciałbym, abyście po prostu spróbowali i nie bali się jeździć w takich ubraniach bez bielizny (majtek, slipów czy bokserek). Zwróćcie uwagę na to, że w tych bardziej niebezpiecznych dyscyplinach MTB, zawodnicy również mają szorty z wkładką. Nie pojadą jednak w cieniutkiej lajkrze, bo bardzo negatywnie wpłynęłoby to na ich bezpieczeństwo na szybkich zjazdach czy jakichś wyskokach.

Spróbujcie! Nie wstydźcie się!

Pozdrowelove!

(Visited 722 times, 1 visits today)
Close