Autor 07:00 Recenzje 9 komentarzy

Kawa marki Herreria

Recenzja kawy polskiej firmy Herreria. W tym jedna kawa stricte przeznaczona dla kolarzy o zwiększonej zawartości kofeiny. Jak wypadły testy?

Pewnego razu Marcin z firmy Herreria napisał do nas prywatną wiadomość. Zapytał, czy lubimy pić kawę i zaproponował nam przetestowanie jego produktów. Początkowo byliśmy do tego sceptycznie nastawieni. Nie chcieliśmy brać czegoś, co ma z naszą rowerową pasją niewiele wspólnego. Później jednak dowiedzieliśmy się, że w ich ofercie znajduje się kawa przeznaczona stricte dla kolarzy.

Stwierdziliśmy, że warto spróbować i przekonać się czy jest to gra warta świeczki. Przedstawiliśmy Marcinowi nasze warunki i zasady związane z promocją produktów na blogu Cyklopara (bo nie są tak oczywiste). Ku naszemu zdziwieniu, Marcin zaakceptował je bez żadnego 'ale’. Nie bał się krytyki. Sam zaznaczył, że ma już dość „cukierkowych opinii influencerek” i liczy na naszą rzetelną recenzję. Zaznaczamy, recenzję, a nie stałą promocję tych produktów. To istotne.

Wszystkie produkty otrzymaliśmy od Herreria za darmo w ramach degustacji. W paczce znaleźliśmy trzy różne firmowe kubki i 3 zestawy składające się z czterech rodzajów kaw. Każda po 100 gramów. Testy trwały 4 dni, każdą kawę zaparzaliśmy w ten sam sposób korzystając z tzw. French Press. Przebieg testów możecie śledzić w wyróżnionych relacjach na profilu CyclingChief na Instagramie.

Sabor De La Victoria

Skład: 50% Arabica, 50% Robusta
Pochodzenie: Brazylia, Indie
Smak: Czekolada, Karmel, Owoce

Kwasowość: Niska
Body: Średnie
Stopień palenia: Ciemny
Zawartość kofeiny: 124mg / 100g

Z racji na fakt, że jesteśmy kolarzami – jeżdżącymi rekreacyjnie, ale jednak kolarzami – wybraliśmy w pierwszej kolejności kawę Sabor de La Victoria. Według opisu producenta, jest to kawa przeznaczona stricte dla cyklistów lub po prostu sportowców. Szczerze, to do tej pory na co dzień piliśmy wyłącznie kawy rozpuszczalne. Takie jak Jacobs Kronüng, Gold czy sypaną Tchibo Family.

Sama w sobie kawa, bez żadnych dodatków (mleko, cukier, śmietanka itd) ma gorzkawy posmak. Ma bardzo intensywny smak, być może jest to związane z podwyższoną zawartością kofeiny. Szczerze, to nie wywarła na nas jakiegoś szczególnego wrażenia, lecz nie mieliśmy możliwości przetestowania jej w boju – czyli w okresie panującej pandemii, gdzie jazda rowerem nie jest wskazana. Wtedy bylibyśmy w stanie Wam napisać czy rzeczywiście Sabor de La Victoria dała nam przysłowiowego kopa i jak dużego. No i czy przede wszystkim wartego swojej ceny.

Nasuwa się pytanie czy pomimo tego, że kawa rekomendowana jest dla kolarzy to czy pilibyśmy tę kawę że względu na jej działanie z pominięciem walorów smakowych? Chyba już sami wywnioskowaliście, prawda? Dla mnie i dla Piotra kolarstwo to przede wszystkim przyjemność i czerpana z niego radość. Wszelkiego rodzaju „dopalacze” nie są naszym priorytetem i raczej nigdy nie będą. Przejdźmy więc do kolejnego produktu…

Arabica La Sabrosa

Skład: 100% Arabica
Pochodzenie: Peru, Brazylia, Indie
Smak: Marcepan, tofii, orzechy
Kwasowość: Niska
Body: Średnie
Stopień palenia: Średnio ciemny
Zawartość kofeiny: 30mg / 100g

Następną kawą jakiej spróbowaliśmy była Arabica La Sabrosa. Ten rodzaj kawy od razu zdobył naszą aprobatę – w jej smaku wyczuliśmy niemałą słodycz, która wręcz głaskała nasze podniebienia. Można ją spokojnie pić nie dodając cukru. Tak jak podaje producent na opakowaniu, jej kwasowość jest na prawdę niska. W smaku prawie że niewyczuwalna. Bardzo nam się to spodobało. Szczerze, to liczyliśmy, że znajdziemy coś takiego w przesłanym nam zestawie. Tym bardziej po testach kawy dla kolarzy, która nie sprostała naszym wymaganiom.

Idealnie komponuje się z dodatkiem mleka. Jest łagodna w smaku – może jednak zawartość kofeiny (która jest tutaj w najmniejszej ilości w porównaniu do pozostałych) idzie w parze z intensywnością smaku samej kawy? Tego nie wiemy, bo aż takimi ekspertami nie jesteśmy. Ale Arabica La Sabrosa zdecydowanie bardziej przypasowała nam do gustu w porównaniu z pierwszą jaką próbowaliśmy.

Dla mnie jest to faworyt, natomiast Piotrowi posmakowała inna, o której dowiecie się czytając dalej.

Descafeinado Organico

Skład: 100% Arabica
Pochodzenie: Indonezja Mandheling
Smak: Melasa, Przydymione tofii, cedr, wino, słodkie zioła
Stopień palenia: Średni
Zawartość kofeiny: Bezkofeinowa

Jest to pierwsza kawa bezkofeinowa jakiej próbowaliśmy w życiu, więc nasza opinia tutaj nie będzie zbytnio wiarygodna, ponieważ nie mamy tak naprawdę odniesienia do innej z tego rodzaju. Jakie są więc nasze pierwsze wrażenia po jej spróbowaniu?

Kawa sama w sobie jest bardzo delikatna i łagodna w smaku. Nie czuć w niej typowej „goryczki” jaką wyczujemy pijąc zwykłą kawę. Szczerze? Trochę nam tego brakowało. Nie ma w niej tego „czegoś” za co lubimy pić kawę. Mieliśmy wrażenie, jakby to był napój o smaku kawy.

Czy pilibyśmy ją na co dzień? Jeżeli mielibyśmy ochotę na łyk kawy późnym wieczorem, bądź byłaby to nasza kolejna filiżanka w ciągu dnia to myślę, że tak. Jest ona dobrą alternatywą jeżeli lubimy kawę, ale np. nie możemy jej pić. Zdecydowanie wybralibyśmy Descafeinado Organico na przykład zamiast zwykłej kawy zbożowej, do której mamy jakiekolwiek porównanie.

Tres Comas

Skład: 100% Arabica
Pochodzenie: Salvador, Nikaragua, Meksyk
Smak: Czarna porzeczka, miód, orzechy, cynamon
Kwasowość: Średnia
Body: Średnie
Stopień palenia: Średni
Zawartość kofeiny: 42mg / 100g

I na sam koniec zostawiliśmy sobie Tres Comas – jak się później dowiedzieliśmy jest to „konik” wśród pozostałych kaw Herreria. Dlaczego? Pijąc ją Piotrek od razu wyczuł delikatny smak orzechów i owoców – jak się okazało czarnej porzeczki.

Kawa bardzo przypadła nam do gustu – lekko przypominała wcześniej próbowaną Arabice La Sabrosa z tą różnicą, że miała intensywniejszy smak. Jest drugą pod względem zawartości kofeiny kawą, którą otrzymaliśmy do testów. Według nas jest idealnie zbilansowana jeżeli chodzi o słodycz, goryczkę i intensywność smaku. Piotrek już po pierwszym łyku spojrzał w nicość, kiedy piliśmy tę kawę na podwórku i powiedział: „To jest to Monika„.

Przez pewien czas spieraliśmy się, która z tych dwóch kaw – Tres Comas czy Arabica La Sabrosa – najbardziej nam smakowała, lecz nie doszliśmy do porozumienia. Mamy widocznie nieco inne gusta, więc werdykt Cyklopary nie będzie taki oczywisty. Mi również posmakowała, lecz moim faworytem pozostała Sabrosa.

Opinia z GIVEAWAY

Z racji tego, że otrzymaliśmy wszystkie produkty od Herreria za darmo, to zgodnie z założeniami naszego bloga zrobiliśmy swojego czasu na naszym fanpage na Facebooku konkurs GIVEAWAY, gdzie do wygrania był jeden z zestawów kaw (kubek plus cztery kawy). Warunkiem wzięcia udziału było zostawienie pod wpisem komentarza o treści „kawa”. Zwycięzcę wylosowaliśmy za pomocą automatu Comment Picker.

Zwyciężczyni Agnieszka Napieraj została poproszona – po tygodniu od otrzymania przesyłki – o wyrażenie własnej opinii o każdej kawie z zestawu, którą właśnie czytacie poniżej w naszej recenzji.

Agnieszka o kawach Herreria

Kocham kawę. Od dziecka kocham jej zapach. Chociaż kawę sypaną zaczęłam pić kilka lat temu – już nie wyobrażam sobie dnia bez kawy. Każdą Coffee Herreria piłam, gdy miałam więcej czasu aby się nią delektować.

Pierwsza, którą przetestowałam była Arabica La Sabrosa – 100% Arabica. Z racji tego, że węch mam bardzo dobry, po otwarciu opakowania od razu wyczułam marcepan i orzech. Po pierwszym łyku odkryłam jeszcze toffi. Jest pyszna.

Drugą, którą piłam była Tres Comas – 100% Arabica. Otwierając opakowanie od razu wyczułam jakiś owoc. Byłam ciekawa czy faktycznie tak jest, bo wcześniej nie czytałam tyłu opakowania. Dobry mam węch. Faktycznie zawiera czarna porzeczkę, owoce leśne i cynamon – który uwielbiam! ❤️ W smaku również wyczułam karmel. Tę kawę piłam z czystą przyjemnością.

Trzecia – Sabor De La Victoria. Podoba mi się ta nazwa! Połączenie czekolady, karmelu i suszonych owoców to strzał w 10-tkę. 50% Arabica i 50% Robusta. Podwyższona zawartość kofeiny podniosła mnie z kanapy i od razu poszłam na trening. Smaczna i konkretna. Lubię bardzo!

Czwarta i ostatnia kawa, którą przetestowałam chociaż na początku miałam obawy… Descafeinado Organico – czyli kawa bezkofeinowa. Jeszcze nie miałam przyjemności pić bezkofeinowej i może dlatego byłam sceptycznie nastawiona jednak jak się okazało – niepotrzebnie! Kawa dla tych, którzy mają ochotę na smak kawy ale jest zbyt późno na kofeinę. Delikatna w smaku o fajnym zapachu 🙂

Bardzo dziękuję, za możliwość przetestowania! Na pewno wrócę do tych kaw nie raz i nie dwa! ❤️

Autorka: Agnieszka Napieraj

Podsumowanie

Do gustu przypadły nam niewątpliwie dwie kawy w ofercie polskiego producenta Herreria. Są to wyżej wspominane Arabica La Sabrosa (dla mnie) oraz Tres Comas (dla Piotra). Na tyle, że prywatnie zakupimy sobie większe opakowanie każdej z nich, by pić je na co dzień. Tym bardziej, że cenowo w ogóle nie odstaje od popularnych na pólkach sklepowych kaw.

Jeśli natomiast chodzi o kawę dla kolarzy, to przetestujemy ją dla Was dopiero w okresie, kiedy jazda na rowerze będzie dozwolona (mówimy tutaj o panującej pandemii w okresie powstawania tej recenzji). Jej zadaniem jest przede wszystkim danie nam szybkiego „kopa”. Walory smakowe nie są aż tak istotne – podobnie jak w napojach energetycznych.

Kawę bezkofeinową całkowicie sobie odpuszczamy. Spróbowaliśmy i to nam wystarczy.

Brawa za odwagę

W podsumowaniu tej recenzji chcielibyśmy pogratulować Marcinowi odwagi, gdyż jest pierwszą osobą, która pewna jakości swoich produktów bez żadnych obaw przekazał nam je do testów. Nie bał się także opinii losowo wybranej osoby z konkursu giveaway. Kto następny?

Pozdrowelove! ❤️

(Visited 364 times, 1 visits today)
Close